W czwartek rano musiałam pojechać na RTG ręki (niektórzy klienci kojarzą, że ostatnio z powodu urazu działam jako jednoręki bandyta) i do pracowni mogłam wrócić dopiero w ciągu dnia. Z tego powodu mój specjalista ds. trudnych klientów, Pączek, dostał wolny dzień, ale niejedna osoba pytała o niego gdzie też się podziewa. Wyobraźcie sobie jednak, że zupełnie niespodziewanie, w progach pracowni zjawił się bardzo tajemniczy jegomość, który postanowił widocznie Pącza zastąpić! Dlaczego tak myślę? Ano dlatego, że tak jak mój pocieszny pracownik, puchaty gość przespał całą dniówkę i to jeszcze… wisząc głową w dół 🙂
Zobaczcie na fotkach jakiego fajnego kumplusia zyskałam 🙂 od razu dodam, że nie wiem skąd i nie wiem jak; po prostu przyleciał, zawisł i zasnął.



